Konflikty są nieuniknione, naturalne. Powstają dlatego, że ludzie mają sprzeczne poglądy lub potrzeby.

Tata każe ci zmienić spodnie, bo są według niego workowate, ty uważasz, że są super. Kolega chce grać z tobą w grę, której nie lubisz, najlepszy przyjaciel chce pisać z tobą, a ty akurat siedzisz w teście z matematyki.

To jeszcze nie konflikt. To problem do rozwiązania. Dużo zależy od tego JAK na niego zareagujesz.

To prawda, to irytujące gdy ktoś ma odmienne zdanie, czy chce od ciebie czegoś na co nie masz ochoty lub czasu. Nie masz wpływu na to z czym przyjdzie do ciebie druga osoba. Jednak masz wpływ na to, jak konflikt rozwiązać. A to oznacza realną moc, od ciebie zależy jak sprawa się skończy.

Wielu ludzi wybiera negatywne, szkodliwe sposoby rozwiązywania konfliktu. Zaczynają się kłócić, wyzywać, używać sarkazmu, złośliwości, lub nawet bić. To tylko pogarsza sprawę.

Kacper: Moja młodsza siostra zawsze wchodzi do mnie bez pukania. A gdy jej mówię, że ma wyjść nie robi tego tylko ciągle mi przeszkadza.
Ja: I co wtedy robisz?
Kacper: Gonię ją po domu, a ona ucieka i wrzeszczy.
Ja: I co się dzieje potem?
Kacper: W końcu ją łapię i przyciskam do ziemi, a ona ryczy, a rodzice się wyżywają na mnie.
Ja: Zostajesz ukarany?
Kacper (ze złością): Tak! Ale to niesprawiedliwe! To ona zaczyna! Nie powinna do mnie wchodzić!
Ja: Próbowałeś o tym z nią porozmawiać?
Kacper: Po co niby?
Ja: Bo może udałoby się rozwiązać problem?
Kacper: Dlaczego niby ja miałbym rozwiązywać jej problem? To jej problem! To ona zawsze zaczyna!

To bardzo typowe myślenie: „to on jest źródłem problemu, to on ma go rozwiązać”. Tyle, że to nic nie daje. Przede wszystkim dlatego, że druga osoba uważa, że to ty jesteś źródłem problemu i ty masz go rozwiązać. Naprawdę.

Ola (siostra Kacpra) opowiada: Kacper jest straszny. Na przykład zabiera mi moje rzeczy a potem chowa się w swoim pokoju. Gdy idę do niego to od razu na mnie wrzeszczy, że jego pokój to „tabu” i nie wolno mi wchodzić i mnie wyrzuca, a jeśli mimo to próbuję z nim pogadać od razu mnie goni i bije.

Zakończenie konfliktu zależy od ciebie! Co się dzieje, gdy nie rozwiązujemy konfliktu, zrzucamy to zadanie na drugą osobę?

Niekończące się szukanie winnego. Ty obwiniasz kogoś, że rozpoczął konflikt. On obwinia ciebie. Nikt nie bierze odpowiedzialności, a problem z małego robi się gigantyczny. I pojawia się wciąż na nowo. A przecież PRAWDA jest taka, że obie strony są po części odpowiedzialne za powstanie konfliktu (popatrz jeszcze raz na opowieści Kacpra i Oli)

Potęgowanie problemu. Gdy konflikt zostaje nierozwiązany, nasila się. Kłótnia przeradza się w wyzwiska lub nawet bicie się. Nawet jeśli w końcu jedna osoba postawi na swoim, druga czuje się zraniona. Przez to już za chwilę pojawi się kolejny konflikt, w którym pokonany będzie próbował się zemścić. To błędne koło.

Pojawia się coraz więcej konfliktów. Ludzie, którzy nie próbują konfliktu pozytywnie rozwiązać kłócą się coraz częściej. I to się rozprzestrzenia. Coraz więcej zwykłych różnic zdań kończy się kłótnią a dana osoba ma wrażenie że jest jakimś magnesem przyciągającym konflikty.

Jednak to nie jest aż tak proste, bo część ludzi nie chce racjonalnego zakończenia konfliktu. Nie szuka prawdy. Nie szuka rozwiązania najlepszego dla wszystkich! Ma jeden cel: postawić na swoim. A to prowadzi do absurdu i jeszcze większych problemów. Popatrz na przykład:

Ania: Jesteś jedyną nieludzką matką, która zakazuje chodzenia w mini! Wszystkie koleżanki chodzą w mini. Przez ciebie będę jedyną odstającą od reszty!
Mama: Cóż, uważam, że odpowiednie ubranie jest ważne. Przykro mi, że czujesz, że przez to odstajesz od grupy.
Ania: Owszem, odstaję. To twoja wina!
Mama: Rozmawiałam z mamami kilku twoich koleżanek i mają te same odczucia jak ja dotyczące ubioru.
Ania: Jak to jest, że zawsze musisz robić to samo, co inni?

Czy widzisz co się dzieje? Wpierw Ania używa argumentu: „mamy moich koleżanek uważają, że mini jest super” a gdy mama udowadnia, że to nieprawda: „mamy twoich koleżanek też uważają, że mini jest nie OK” emocjonalnie oskarża ją o chęć bycia jak inni. To jest gwałt na logice. Tak naprawdę Ania mówi w powyższym dialogu: „nie obchodzi mnie prawda, nie obchodzi mnie logika, chcę postawić na swoim, za wszelką cenę.” A potem się dziwi, że mama odmawia dalszej rozmowy w tym stylu.

 

typowy konflikt

Dlatego podstawą dobrego rozwiązywania konfliktów jest przyjęcie dwóch rzeczy:

To JA mam moc rozwiązania konfliktu.

Dobre rozwiązanie konfliktu nie oznacza, że za wszelką cenę postawię na swoim, a że znajdziemy rozwiązanie najlepsze.

Gdy ludzie uczą się rozwiązywać pozytywnie konflikty stają się szczęśliwsi. Możesz być taką osobą. Aby się tego nauczyć potrzebujesz trzech rzeczy:

  1. Chęć zmiany.

  2. Gotowość wypróbowania czegoś nowego.

  3. Wytrwałość.

konflikt zmiana postawy

Share

Artykuły pokrewne